- 34 365-59-91
- biuro@ksnorwidczestochowa.pl
- Jasnogórska 8, 42-200 Częstochowa
Luke Reynolds: „Chcemy stworzyć drużynę, z której Częstochowa będzie dumna”
Australijska energia, doświadczenie z najlepszych lig świata i jasna wizja odbudowy drużyny. Luke Reynolds rozpoczyna nowy rozdział jako trener Norwida i zapowiada zespół, który będzie walczył o każdą piłkę z pasją, charakterem i pełnym zaangażowaniem. O filozofii pracy, powrocie do Polski i planie na odbudowę klubowej tożsamości rozmawialiśmy z nowym szkoleniowcem błękitno-granatowych.
Marek Osuchowski: Na początek trenerze proszę powiedzieć kilka słów o sobie. Kim jest nowy szkoleniowiec Norwida?
Luke Reynolds: Nazywam się Luke Reynolds, pochodzę z Australii, ale od dziesięciu lat pracuję jako trener w Europie, prowadząc zespoły w różnych krajach. Ostatnie pięć lat spędziłem w USA. Gdybym miał opisać siebie kilkoma słowami, powiedziałbym: energia, pasja, motywacja, zaangażowanie i otwartość na ludzi.
Jak opisałby trener swoją zawodową drogę? Jakie były najważniejsze etapy kariery?
Miałem szczęście przejść przez wiele etapów kariery, które nauczyły mnie różnych rzeczy. Pracowałem w klubach zawodowych, reprezentacjach narodowych i sporcie akademickim, dzięki czemu mogłem stale rozwijać się jako trener.
Mój pierwszy pobyt w Polsce był ogromną szansą, która otworzyła przede mną wiele drzwi. Współpraca z Markiem Lebedewem, praca w Jastrzębskim Węglu i późniejsze doświadczenie z reprezentacją narodową były bardzo ważne dla mojego rozwoju. Od tamtej pory pracowałem w czołowych ligach, różnych krajach i kolejnych reprezentacjach. Ta droga doprowadziła mnie do miejsca, w którym jestem dziś.
Najważniejsze, czego się nauczyłem, to zawsze być sobą i dawać z siebie wszystko.
![]()
Co sprawiło, że zdecydował się trener przyjąć ofertę pracy w naszym klubie?
Chciałem wrócić do Europy i podjąć się nowego projektu oraz nowego wyzwania. Czułem, że mogę mieć realny wpływ nie tylko na samą drużynę, ale także szerzej – na funkcjonowanie klubu.
Jestem bardzo wdzięczny prezesom za zaufanie i możliwość pracy w Norwidzie oraz pomoc w odbudowie klubu.
Filozofia pracy Luka Reynoldsa? Jakby trener ją opisał?
Każdy element układanki musi do siebie pasować – zarówno jako drużyna, w ofensywie, defensywie, jak i we wszystkich aspektach funkcjonowania klubu. Każdy musi ufać, że druga osoba wykona swoją pracę najlepiej jak potrafi i jednocześnie będzie wspierać innych.
W siatkówce kluczowe jest granie czysto, efektywnie i mądrze. To zaczyna się od wizji sztabu szkoleniowego, a następnie wspólnej pracy z zawodnikami nad maksymalnym wykorzystaniem ich możliwości w ramach tej wizji.
Bardzo cieszę się na współpracę z każdym z zawodników i na odkrywanie tego, co możemy osiągnąć razem jako grupa.
![]()
Z jakiego stylu gry chciałby trener, aby znany był zespół Norwida?
Najpierw musimy zobaczyć, jakimi zawodnikami będziemy dysponować i jakie będą nasze możliwości, zanim dokładnie określimy styl gry. Jedno mogę jednak powiedzieć już teraz – będziemy grać z pasją i według zasady: „pełny gaz, bez hamulców”.
Chcę, aby nasz zespół był kojarzony z odważną, agresywną i swobodną siatkówką. Ale żeby to było możliwe, potrzebujemy struktury, dyscypliny i wzajemnego zaufania. Dopiero wtedy zawodnicy będą mogli w pełni pokazać swoje możliwości.
Współczesna siatkówka coraz częściej wygrywana jest w fazie break point. Agresywna zagrywka, zdyscyplinowany blok-obrona i wysoki poziom gry po przejściach są dziś kluczowe. Dlatego będziemy ciężko pracować, by przewyższać rywali właśnie w tych elementach.
Jakie cele sportowe stawia trener sobie i drużynie przed nadchodzącym sezonem?
Odbudować, skoncentrować i ożywić klub po poprzednim sezonie. Wyniki będą efektem codziennej ciężkiej pracy – zarówno na boisku, jak i poza nim.
Na czym skupi się trener najbardziej w pierwszych tygodniach pracy?
Na zbudowaniu mocnych fundamentów. Wielu zawodników wraca po przerwie letniej, dlatego ważne będą kwestie techniczne, budowanie relacji w drużynie oraz stworzenie odpowiedniej kultury pracy w klubie.
Drugim ważnym elementem będzie przygotowanie fizyczne – budowanie organizmu gotowego na walkę i trud sezonu.
Co jest dla trenera najważniejsze w budowaniu dobrej atmosfery w szatni?
Zaufanie, jedność i świadomość, że gramy nie tylko dla drużyny, ale także dla miasta i kibiców. Chcę stworzyć w klubie tożsamość opartą na wspólnocie i walce za siebie nawzajem.
Jeśli jesteś z kimś „w okopach”, zawsze będziesz walczył mocniej za swojego brata niż za obcego człowieka.
Jakim jest Pan trenerem w relacjach z zawodnikami – bardziej wymagającym czy partnerskim?
Bardzo ważne jest dla mnie budowanie relacji z zawodnikami oraz zrozumienie, co ich motywuje i jak wydobyć z nich pełny potencjał.
Jako trener chcę popychać ich ku wielkości – zarówno indywidualnie, jak i jako drużynę. Jeśli zawodnik ufa trenerowi, wtedy rozumie, że wymagania i stanowczość wynikają z troski i chęci pomocy.
Stawia trener bardziej na doświadczenie czy rozwój młodych zawodników?
Każdy trener i każdy człowiek korzysta ze swoich doświadczeń – zarówno tych dobrych, jak i trudnych. Ważne jest, aby umieć odpowiednio je wykorzystywać.
W swojej karierze pracowałem zarówno z czołowymi zawodnikami, jak i młodymi talentami. Pomagałem im rozwijać umiejętności, siatkarskie IQ i dojrzewać jako ludzie.
W tym sezonie będziemy mieć mieszankę doświadczenia i młodości, dlatego ważny będzie rozwój każdego zawodnika – niezależnie od etapu kariery.
![]()
Wcześniej pracował trener już w Polsce. Jak wspomina Pan tamten okres?
Mam z Polski wyłącznie dobre wspomnienia. Przez trzy sezony pracowałem w Jastrzębskim Węglu i mieszkałem tutaj razem z żoną. Poznałem wielu wspaniałych ludzi, z którymi do dziś utrzymuję kontakt.
Pod względem sportowym zdobyłem ogromne doświadczenie – pracowałem jako trener przygotowania fizycznego, asystent trenera i pierwszy trener. Wszystkie te role pozwoliły mi się rozwinąć i ukształtowały mnie jako człowieka.
Od mojego ostatniego pobytu w Polsce bardzo się rozwinąłem jako trener i cieszę się, że mogę wrócić tutaj jako „Luke Reynolds 2.0”.
Jakie jest Pana najmocniejsze wspomnienie z tamtego czasu?
Zwycięstwa są ważne i było ich wiele, ale ostatecznie to relacje i więzi budowane z zawodnikami oraz sztabem pozostają na całe życie.
Czy według Pana polska siatkówka zmieniła się od czasu, gdy ostatnio Pan tutaj pracował?
Polska nadal przyciąga jednych z najlepszych zawodników na świecie. Poziom PlusLigi i Ligi Mistrzów jest bardzo wysoki.
Świetnie obserwuje się rozwój zawodników i pojawianie się nowych talentów. Polski system szkolenia nieustannie produkuje świetnych siatkarzy i silną reprezentację narodową.
Jakie ma Pan hobby poza siatkówką?
Najbardziej lubię trening siłowy i pracę na siłowni. Ważne jest, żeby nadążać za zawodnikami na boisku i jednocześnie oczyścić głowę.
Dlatego w wolnym czasie na pewno będzie można spotkać mnie na siłowni – czasem także razem z zawodnikami.
Czy są trenerzy lub sportowe inspiracje, które szczególnie wpłynęły na Pana podejście?
Miałem szczęście pracować przez pięć lat z Markiem Lebedewem – zarówno w klubie, jak i reprezentacji Australii. To właśnie wtedy zacząłem naprawdę rozumieć siatkówkę na najwyższym poziomie oraz nauczyłem się etyki pracy i patrzenia na grę z różnych perspektyw.
Później miałem okazję współpracować z takimi trenerami jak Karch Kiraly czy Javier Weber w reprezentacji USA.
W ostatnich latach poświęciłem dużo czasu na naukę budowania kultury organizacji, która pozwala osiągać sukces przez długi czas i jednocześnie rozwija charakter ludzi. Jestem bardzo wdzięczny Jonathanowi Winderowi i Marvowi Dunphy’emu za tę wiedzę. To będzie jeden z fundamentów mojej pracy w Norwidzie.
![]()
Jak lubi Pan spędzać czas poza halą?
Siatkówka wypełnia większość mojego życia, bo naprawdę kocham ten sport. Kiedy jednak mam chwilę wolnego, najczęściej wychodzę z żoną na dobre jedzenie i kawę albo idę na siłownię.
Każdy czas spędzony z żoną i naszym psem Beatem jest dla mnie bardzo cenny. Cieszę się, że kiedy mnie odwiedzi, będziemy mogli wspólnie odkrywać miasto.
Na koniec – co chciałby trener powiedzieć kibicom, którzy dopiero poznają Pana jako trenera naszego klubu?
Przyjście do Norwida nie jest związane ze mną ani z budowaniem mojego nazwiska. Jestem tutaj po to, by pomóc odbudować zespół i stworzyć monolit, który w każdym meczu będzie walczył z pasją i ogniem.
Chcę, aby kibice wiedzieli, że są częścią tej walki razem z nami. Gra dla Norwida to coś więcej niż założenie koszulki – to reprezentowanie całej społeczności.
Moim celem jest stać się częścią tego miasta, a zawodnicy mają być ważną częścią lokalnej społeczności – nie tylko jako siatkarze, ale również jako pozytywne wzory poza boiskiem.
Wierzę, że możemy stworzyć drużynę, z której to miasto będzie dumne każdego tygodnia.
©2019. EXACT SYSTEMS NORWID CZĘSTOCHOWA. WSZYSTKIE PRAWA ZASTRZEŻONE.