DAMIAN KOGUT| Komplet punktów zostanie w hali przy ulicy Jasnogórskiej.

Myślę, że każdy zawodnik jest w 100% przygotowany do piątkowego meczu z ZAKSĄ Strzelce Opolskie. Liczę, że zapewnimy kibicom dobre widowisko i komplet punktów zostanie w hali przy ulicy Jasnogórskiej. – powiedział przyjmujący Exact Systems Norwid Częstochowa, Damian Kogut przed piątkowym pojedynkiem IV kolejki Tauron 1.Ligi z ZAKSĄ Strzelce Opolskie.

Marek Osuchowski: Wasz ostatni pojedynek z Olimpią został odwołany kiedy byliście już właściwie u celu ponad pięciuset kilometrowej podróży do Sulęcina. Wyjazd więc trzeba było potraktować bardziej jako wycieczkę integracyjną, ale z pewnością żałowaliście tego, że pojedynku nie udało się rozegrać w planowanym terminie?
Damian Kogut: Była to bardzo ciężka podróż, dużo kilometrów przejechanych, a co najgorsze wiadomość, że mecz został odwołany i przełożony na inny termin. Wiadomo, takie sytuacje jeszcze bardziej spajają zespół. Na pewno żałujemy tego, że nie rozegraliśmy meczu z Olimpią w terminie, nasza predyspozycja na treningach wyglądała na bardzo wysoką i zapowiadało się ciekawe widowisko sportowe.

MO: Po dwóch rozegranych meczach macie wygraną, wyszarpaną na trudnym terenie w Tomaszowie Mazowieckim oraz porażkę, po walce na własnym parkiecie z Gwardią Wrocław. Jak oceniłbyś te dwa pojedynki i start drużyny w rozgrywkach Tauron 1.Ligi?
DK: Pierwszy mecz grany był na emocjach po obu stronach siatki. Po długiej przerwie od siatkówki, każdy chciał zaprezentować się z jak najlepszej strony. W Tomaszowie pokazaliśmy, że mimo młodego zespołu potrafimy grać z bardziej doświadczonymi zawodnikami jakich posiada Lechia Tomaszów Mazowiecki. W meczu z Gwardią na pewno nie możemy zarzucić sobie braku zaangażowania, podjęliśmy rękawice z zespołem z Wrocławia, ale doświadczenie i chłodna głowa w końcówkach dały gościom zwycięstwo za 3 punkty. Uważam, że stać nas jeszcze na więcej i mogę zapewnić, że z każdym meczem będziemy prezentować coraz lepszą formę.

MO: Jak na razie wydaje się, że jesteś pewniakiem w szóstce, a trener ma do Ciebie pełne zaufanie bo jako jeden z niewielu grałeś praktycznie wszystko. Czujesz, że koledzy depczą ci po piętach?
DK: W tym roku nikt w zespole nie jest pewniakiem. O graniu w pierwszym składzie decyduje predyspozycja na treningach z całego tygodnia. Fajnie jest czuć „oddech” kolegów na plecach, z którymi się rywalizuje, dzięki temu pozwala to zwiększyć swoje umiejętności sportowe i dawać z siebie maxa na treningach. Oczywiście jest to tylko rywalizacja czysto sportowa.

MO: W jakiej jesteś dyspozycji? Masz wrażenie, że jesteś już w gazie, czy posiadasz jeszcze niewykorzystane rezerwy? W obu rozegranych do tej pory spotkaniach zdobyłeś 28 punktów, co czyni cię jednym z najlepiej punktujących w drużynie zawodników. To chyba powód do radości?
DK: Myślę, że mam jeszcze spore rezerwy. Aktualnie po takiej przerwie od siatkówki potrzeba też sporo czasu na to, aby forma zaczęła wracać. Cieszę się z każdego zdobytego punktu w Tauron 1.Liga i oby z meczu na mecz tych punktów było coraz więcej.

MO: Przed Wami kolejny mecz. Tym razem zagracie z ZAKSĄ Strzelce Opolskie – rywalem, który jest raczej w waszym zasięgu?
DK: Tak, już w piątek zostanie rozegrany kolejny mecz , który będzie transmitowany przez telewizje Polsat Sport. Przeciwnik na pewno jest w naszym zasięgu. Od początku tygodnia trenujemy pod zespół ZAKSY Strzelce Opolskie. Liczę, że zapewnimy kibicom dobre widowisko i komplet punktów zostanie w hali przy ulicy Jasnogórskiej.

MO: Opowiedz nam jeszcze o Waszej dyspozycji, bo ostatnio kilku zawodników nie mogło trenować normalnie. Czy wszyscy są już gotowi do walki?
DK: Faktycznie kilku zawodników miało problemy zdrowotne, ale mieli kilka dni na regeneracje i po weekendzie wrócili wszyscy do normalnego trenowania. Myślę, że każdy zawodnik jest w 100% przygotowany do piątkowego meczu z ZAKSĄ Strzelce Opolskie.

MO: Jednak ciężko przygotowywać się do meczu kiedy właściwie do ostatniej chwili nie wiadomo czy się odbędzie, albo kiedy? Mecz z ZAKSĄ zaplanowany był na sobotę, a ostatecznie zagracie go dzień wcześniej pod okiem kamer telewizyjnych. Taka sama sytuacja nastąpi w VI kolejce, w której w spotkaniu wyjazdowym zagracie w czwartek zamiast w sobotę z Mickiewiczem Kluczbork?
DK: Niestety, takie nadeszły dziwne czasy. Możemy cały tydzień przygotowywać się pod przeciwników, a w dzień meczowy okaże się, że mecz nie zostanie rozegrany. Jesteśmy dobrze przygotowani fizycznie więc zmiana daty o jeden dzień nie robi dużego problemu. Cieszy fakt, że w przeciągu dwóch tygodni zagramy dwa mecze telewizyjne. Daje nam to większego „kopa” do pracy i jeszcze większą motywacje, której i tak nam nie brakuje.

Dziękuję za rozmowę.