Damian Kogut: już nie musimy spoglądać w dół tabeli i martwić się o miejsce spadkowe.

Sobotni, wygrany pojedynek z KPS Siedlce nie byłby możliwy bez ważnego ogniwa w zespole jakim jest przyjmujący Exact Systems Norwid Częstochowa Damian Kogut, zdobywca trzynastu punktów w tym spotkaniu. Przy tej okazji porozmawialiśmy z nim o tym i kolejnych wyzwaniach jakie stoją przed błękitno-granatowymi w Krispol I Lidze.

Marek Osuchowski: Po pięciosetowym, zaciętym spotkaniu pokonujecie po raz trzeci w tym sezonie KPS Siedlce. Macie jakiś patent na ten zespół?

Damian Kogut: Tak 3 razy graliśmy z drużyna z Siedlec, wiec można powiedzieć, że byliśmy już ograni z tym zespołem. Dobrze nam się z nim gra, o czym świadczą te 3 zwycięstwa. Patentu jako tako nie mamy, lecz realizacja game planu wystarczyła, aby pokonać drużyną z Siedlec.

MO: Co zdecydowało dziś o końcowym sukcesie? Wynik był otwarty, ale tie-break zdecydowanie należał już do was.

DK: Myślę, że kluczowym elementem w końcówce była zagrywka. We współczesnej siatkówce zagrywką wygrywa się mecze, a niestety przez pierwsze 4 sety w ogóle nam nie siedziała. Dopiero w tie-breaku „oddaliliśmy” w tym elemencie czego efektem było zwycięstwo z drużyną z Siedlec.

MO: W meczu z KPS Siedlce wspierała Was grupa kibiców z Częstochowy! Czuliście ich obecność? Byli bardzo głośni!

DK: Oczywiście, że czuliśmy ich obecność. Dziękujemy, że przebyli tak daleką drogę, aby nas dopingować. Szczególne uznania należą się bębniarzowi (śmiech), który przez cały mecz skutecznie zagłuszał klub kibica drużyny przeciwnej.

MO: Dwa wyjazdowe zwycięstwa i pięć punktów! Chyba nie mogliście sobie wymarzyć lepszego wyniku w meczach z SMS PZPS Spała i KPS Siedlce?

DK: Kiedyś w końcu musieliśmy zacząć wygrywać na wyjazdach. Na szczęście zrobiliśmy to w najodpowiedniejszym momencie sezonu. Przywieźliśmy pięć punktów, dzięki którym już nie musimy spoglądać w dół tabeli i martwić się o miejsce spadkowe. Teraz patrzymy przed siebie i będziemy starać się uplasować na jak najwyższym miejscu w tabeli.

MO: Fatum przegranych w wyjazdowych spotkaniach należy uznać definitywnie za zakończone?

DK: Wydaje mi się, że tak. Został nam tylko jeden mecz wyjazdowy w tym sezonie, w którym możemy napsuć krwi przeciwnikowi i wrócić do Częstochowy z pełną pulą.

MO: Widmo spadku zostało oddalone. W zasadzie Chrobry ma tylko matematyczne szanse na utrzymanie się w I lidze. Kamień spadł Ci z serca?

DK: Tak, są matematyczne szanse, ale wtedy my nie moglibyśmy zdobyć żadnego punktu, a oni musieliby wygrać wszystkie mecze za pełną liczbę punktów, więc o utrzymanie możemy być już spokojni.

MO: Za tydzień pojedynek z Gwardią Wrocław. To bardzo solidny zespół, ale w spotkaniach u siebie jesteście groźni dla wszystkich. Można spodziewać się zatem walki do ostatniej piłki?

DK: Na swojej hali jesteśmy bardzo mocnym przeciwnikiem, więc łatwo skóry nie sprzedamy. Dodatkowo w wyjazdowym meczu z Gwardią przegraliśmy 3:0 więc w sobotę będzie najlepszy moment na odwrócenie wyniku na naszą korzyść. Mogę zagwarantować, że będzie to pełen emocji mecz.

MO: Do końca rundy zasadniczej pozostały trzy spotkania. Jakie macie cele na końcówkę rundy zasadniczej?

DK: Zostały trzy spotkania i to z drużynami z którymi możemy wygrać za trzy punkty. Na pewno cel jest jeden, uplasować się na jak możliwie najwyższym miejscu w tabeli.

MO: Nie żałujesz początku sezonu? Wydawało się, że możecie się bić o coś więcej niż tylko utrzymanie. Czego zabrakło, by być w czołowej ósemce ligi?

DK: Na pewno żałuję bo potencjał drużyny jest bardzo duży. Niestety nie potrafiliśmy przełożyć naszej dobrej gry z treningów na mecze. Początek sezonu na pewno nie poszedł po naszej myśli, nie umieliśmy przełamać się na meczach wyjazdowych. Nie przywoziliśmy punktów do Częstochowy. Czego zabrakło? Myślę, że czasu na ustabilizowanie naszej formy i zgrania zespołu.

MO: Powrót do Częstochowy był chyba wesoły, Kamil Kosiba świętował swoje urodziny, a drużyna zwycięstwo?

DK: Na koniec meczu wspólnie z kibicami zaśpiewaliśmy naszemu solenizantowi sto lat i poczęstowaliśmy się tortem. Powrót był wesoły. Wracaliśmy w super nastrojach bo nie musimy już spoglądać w dół tabeli.

MO: Dziękuję za rozmowę!

DK: Dzięki wielkie!